lancomevsloreal3.jpg

Po niezbyt udanym zakupie mascary Lancome Hypnose Drama postanowiłam dać tej firmie jeszcze jedną szansę. Tym razem skusiła mnie wersja Volume-a-Porter, posiadająca silikonową szczoteczkę, która niezmiernie przypomina mi tą z Loreal’a.

Opakowanie tuszu Lancome jest bardzo eleganckie, choć Volume Million Lashes od L’Oreal również wygląda bardzo ładnie. Obydwa produkty posiadają specjalny zatrzask, dający nam znać o dokładnym zamknięciu maskary. Dzięki temu do tuszu nie dostaje się powietrze i możemy dłużej cieszyć się jego świeżością i wydajnością.

Tusz L’Oreal świeżo otwarty jest odrobinę wodnisty i dopiero po około dwóch tygodniach jego konsystencja staje się gęstsza i idealna do malowania rzęs. Pięknie wydłuża, podkręca i pogrubia rzęsy, nie skleja ich i daje naturalny efekt. Lancome z kolei ma idealną gęstość od samego początku, jednocześnie nie zasycha w trakcie używania, utrzymując swoją konsystencję przez cały okres użytkowania. Niesamowicie wydłuża i podkręca rzęsy nadając przy tym objętości. Efekt jest naturalny a jednocześnie oszałamiający.

Aplikacja obu tuszy do rzęs jest przyjemna. Silikonowe szczoteczki w kształcie stożka z różnej długości włoskami (a w zasadzie silikonowymi wypustkami) wyglądają niemalże identyczne. Szczoteczki te są zgrabne i poręczne, pozwalają na dokładne i wygodne nałożenie produktu i docierają nawet do trudno dostępnych miejsc. Żaden z tuszy nie osypywał się ani nie rozmazywał na żadnym z etapów użytkowania.

Mam bardzo wrażliwe oczy, jednak obydwa produkty ich nie podrażniają. Nie odczuwałam szczypania ani pieczenia zarówno podczas aplikacji, w ciągu dnia, a także podczas demakijażu.

Maskary utrzymały się w bardzo dobrym stanie przez cały dzień, jednak Lancome w tym przypadku wypada odrobinę lepiej. Te rzęsy nie są obciążone i wyglądają idealnie nawet kilkanaście godzin. Volume Million Lashes po około 8 godzinach zdaje się trochę obciążać rzęsy, przez co efekt podkręcenie nie jest już tak wyraźny.

Porównując te produkty znalazłam tylko jeden punkt przeważający na korzyść L’Oreal. Jeden jedyny ale jaki duży… Jest nim niestety cena produktów. Volume Million Lashes kosztuje w drogeriach 60,99 zł, ale w sklepach online można go dostać za pół ceny. Lancome Hypnose Volume-a-porter to wydatek rzędu 159 zł. Ale ale – jest on aktualnie w promocji w drogeriach Douglas za 99 zł. Naprawdę polecam wypróbować w tak atrakcyjnej cenie. Zrobiłam re-search i linki do produktów w sklepach online załączam pod postem (oczywiście do tych sklepów, gdzie znalazłam je najtaniej i mam zaufanie do zakupów w tych miejscach).

Podsumowując, każdy z tych tuszy do rzęs jest bardzo dobry. Volume Million Lashes od dawna jest moim ulubieńcem, jednak Lancome przebija go pod kilkoma względami i tym sposobem stał się moim numerem 1.

Lancome hypnose na Douglas.pl
L’Oreal Voulume Million Lashes na Urodomania.com


Telewizja Polska jest zdecydowanie niedofinansowana. Nie dość, że prezenterka Katarzyna Burzyńska-Sychowicz zaliczyła wpadkę myląc serial, o którym prowadziła rozmowę, z zupełnie innym, to jeszcze budżet nie pozwolił na makijażystkę i stylistkę, a kobieta gustu nie ma. Na szczęście sytuację uratowała kura, która odwróciła uwagę od prowadzącej.

Zobaczcie, co zrobiła kura w telewizji śniadaniowej!

0 thoughts on “"Tanie" vs drogie – L'Oreal Vlume Million Lashes czy Lancome Hypnose Volume-a-Porter”

  1. Ja od dawna używam tuszów Maybelline i jestem z nich bardzo zadowolona. Niemniej jeśli kiedyś w ręce wpadnie mi jeden z tych, które polecasz, to chętnie wypróbuję 🙂

  2. Czesto rowniez sama sie przekonalam, ze nie zawsze te produkty z najwyzszej polki przewyzszaja jakoscia te nieco tansze, ale bardziej dostepne. Od lat uzywam maskary L’Oréal Volume I nie zamienie go na zaden inny:) Pozdrawiam Beata

  3. uzywałam loreala z tej serii tylko złotego. Na początku wszystko okej ale potem strasznie mnie uczulał. Zazdroszcze jednak tym które mogą go stosowac bo efekt – piekny!!!

  4. 100zł za tusz… nie wiem co musiałby mieć w sobie, żebym musiała tyle na niego wydać? Złoto? diamenty? Polecam Ci wypróbować dermena lash mascara 🙂

  5. Miałam okazję kilka razy korzystać z tego tuszu L’oreal, ale w czerwonej tubce – był rewelacyjny. Natomiast koleżanki pamiętam zachwalały Lancome 🙂

  6. Z Lancome znam ten klasyczny Hypnose i bardzo polecam, bo daje mega volume, choć już dłuższy czas go nie kupuję, bo ciągle jakieś nowości wpadają mi do kosmetyczki. Miałam ten z Loreala, który recenzujesz, bardzo fajny, potwierdzam. Wygląda na to, że jeśli nie mamy zamiaru po pracy udać się już na żadne ważne spotkania, ten droższy można sobie odpuścić na co dzień. Ale szczoteczki faktycznie – mega podobne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *