Chińskie podróbki zzalewają światKupowanie z Chin nigdy nie było takie proste! Owszem, sporo produktów dostępnych stacjonarnie (w tym kosmetyków) zostało wyprodukowanych w Chinach, ale jeszcze kilka lat temu zakupy prosto z Azji nie mieściły się nam w głowie. A teraz? Wchodzisz na Aliexpress, wybierasz sobie pomadkę znanej firmy, kupujesz za dolara i zadowolona z siebie cierpliwie czekasz na DARMOWĄ dostawę. Zaoszczędziłaś krocie, bo przecież pominęłaś wszystkich pośredników, a powszechnie wiadomo, że do południa w Chinach produkują oryginały, a po południu w tej samej fabryce produkowane są “podróbki”.

Mam trzy paski na dresie
Nigdy nie rozumiałam tej ślepej pogoni z brandingiem. Każda z nas lubi wysoką jakość, wiadomo. Ale też większość z nas wie, że podrobiony kosmetyk może nawet wyglądać niemal identycznie jak oryginał, ale oryginałem nie jest, a co za tym idzie, ma inny skład, właściwości, trwałość itd. Kupując na Aliexpress nie mamy pojęcia, co znajduje się w składzie zakupionego produktu. Nie mówię już nawet o tym, że kosmetyki produkowane w Chinach są testowane na zwierzętach, bo to odrębny temat. Czy zatem ważniejsze jest posiadanie “firmowego” produktu na pokaz niż troska o własne zdrowie?


Skąd się biorą podróbki w Sephora

Przeczytałam ostatnio jak jedna z klientek z Sephory zastanawiała się nad oryginalnością zakupionego tam produktu. Pierwsza moja myśl była następująca: co za absurd, przecież w Sephorze nie ma podróbek. No bo jak taka sieć perfumerii zgodziłaby się wprowadzić do swojego sklepu podróbki, przecież to samobójstwo. I żyłam w tym przekonaniu do tamtej pory. Otóż owa dziewczyna opowiedziała mrożącą krew w żyłach historię, jak to w perfumerii mogą znaleźć się podróbki kosmetyków (nie)zupełnie przez przypadek: Karyna znajduje sobie wymarzony produkt na Aliexpress i dokonuje zakupu. Po otrzymaniu wspaniale podrobionego produktu Karyna kupuje ten sam towar w perfumerii. Następnie udaje się do rzeczonej perfumerii, aby zwrócić zakupiony uprzednio towar, na który oczywiście posiada paragon, lecz zwraca podróbkę. Tym sposobem Karyna oszukała system i ma oryginalny towar za cenę podróbki. I choć wierzę, że obsługa w Sephorze potrafi rozróżnić oryginał od podróbki, to nie zawsze sprawdza towar pod tym kątem, bo żadnemu normalnemu człowiekowi do głowy by taki trik nie przyszedł.


Polak, chińczyk – dwa bratanki, czyli dropshipping

Kupowanie na Aliexpress następuje niestety nie tylko bezpośrednio przez tę platformę i nie zawsze świadomie. Miejcie się na baczności, kiedy zobaczycie podejrzaną cenę wspaniałej i upragnionej przez was paletki na Allegro. Jeżeli coś kosztuje 300 zł, to nikt tego nie sprzeda za 30 zł. Ta sama sytuacja ma miejsce na ebay’u. Bardzo często sprzedający na Allegro czy eBay nie mają nawet sprzedawanego towaru w magazynie. Po sprzedaniu towaru składają zamówienie na Aliexpress, a Chińczyk wysyła bezpośrednio do was w terminie do 30 dni określonym w aukcji (warto zwracać uwagę na terminy dostawy).


Niech inni widzą, że mnie stać!

Na irlandzkich car boot-ach, czyli odpowiednikach polskich jarmarków, kwitnie sprzedaż podróbek. Sprzedawczyni zapytana o oryginalność produktu, nie potwierdza jej ale daje wyraźnie do zrozumienia, że nie jest to podróbka. Choć na pierwszy rzut oka widać że produkty oryginalne nie są i cena daje sporo do myślenia. Co gorsza, sporo ludzi z chęcią kupuje te produkty widząc napis znanej marki. I nie chodzi im o kupienie oryginalnego produktu, a raczej o kupienie produktu wyglądającego jak oryginalny, nawet jeżeli nie ma tych samych kolorów. Na co komu pseudo oryginalne perfumy które nie pachną tak jak oryginał, nie są trwałe tak jak oryginał a tylko wyglądają na półce tak jak oryginał? Na pokaz!


Cebula, czyli aukcje ukryte

Tajniki Ali Express odkryłam na jednej z Polskich grup opiniującej zakupy na Ali. Tam też dowiedziałam się o istnieniu aukcji ukrytych. Aukcja ukryta to takie cudo, na którym kupujesz torebkę noname, a dostajesz torebkę Chanel (lub czasami kupujesz długopis noname, a dostajesz okulary Dior). Trzeba pamiętać, że przy takich ukrytych aukcjach broń Boże nie kontaktujemy się ze sprzedawcą podając markę produktu, który naprawdę chcielibyśmy kupić i w żadnym wypadku nie wrzucamy zdjęć otrzymanego produktu w feedbacku. O ironio, Aliexpress walczy z podróbkami, dlatego sklep sprzedający podróby zostałby zamknięty – stąd tzw. sklepu weekendowe, gdzie kupujemy towar w weekend a poniedziałek sklep już nie istnieje. Nie pozostaje nam nic innego jak wierzyć w uczciwość chińczyka i cierpliwie czekać na wymarzoną paletkę od Hudy czy też Chudej 😉 I kiedy zamiast Kat Von D przychodzi nam Kat Fon B ciężko jest nawet złożyć reklamację, bo kupiliśmy przecież etui na telefon.


Chińczyk wie, czego pragniesz!

Podróbki są mniej lub bardziej udane, a podrabiane jest wszystko. Chińczycy nie pozostają w tyle i wszystkie nowinki na bieżąco podrabiają, rozwijając swoją chałupniczą i niekoniecznie sterylną produkcję. Nowości takie jak Soft Glam ABH już są dostępne na Aliexpress. Nic to że kolory całkiem inne, to jest hot i każdy szanujący się Chińczyk będzie miał to w swojej ofercie. Często również produkt jest wynikiem pomieszania inspiracji z wielu marek. Nie ma znaczenia, czy jest choć trochę podobny do oryginału, ważne jest aby człowiekowi zachodu skojarzył się z czymś znanym i pożądanym.


Tego nie opłaca się podrabiać!

Niech was nie zwiedzie myśli, że podrabia się tylko drogie marki. Chińczycy robią naprawdę wszystko, byleby zarobić. Skoro potrafią sprzedać kosmetyki za dolara z darmową przesyłką, wyobraź sobie, jaki musi być koszt produkcji. Zatem chińczykowi opłaca się na pewno podrabianie nawet tańszych marek. Jeżeli jest popyt to będzi i podaż – po nocach chińczyk przefarbuje pomadkę z różowej na czerwoną, skoro na to jest zapotrzebowanie. Trzeba przecież iść z duchem czasu.


Nagrywanie open boxów, czyli udowodnię, że nie jestem wielbłądem

Pomysł nagrywania filmików z otwierania paczek z Chin w mojej głowie niestety się nie mieści. Zamówiłaś pomadkę a dostałaś kolczyki? Chińczyk nie uzna reklamacji, bo przecież nie udowodnisz, że to właśnie paczka od niego zawierała kolczyki a nie pomadkę. Nic bardziej mylnego. Nie widzę powodu, dla którego miałabym udowadniać skośnookiemu, że to nie ja go oszukuję, tylko on mnie oszukał.

Czy zatem kupować na Ali?
Niejeden zakup na Aliexpress poczyniłam. Raz nawet zdarzyło mi się kupić kosmetyk, ale jakoś nie miałam odwagi go użyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że składy tych produktów są w jedną wielką niewiadomą oraz jakość i higiena produkcji mogą pozostawiać wiele do życzenia. I choć sporo rzeczy z Ali polecam, to kosmetyki serdecznie wszystkim odradzam.

Jeśli dotrwaliście do końca, chciałabym was zaprosić na mój Fanpage na Facebooku, gdzie właśnie trwa konkurs – do wygrania zestaw pędzli do makijażu Real Techniques.

0 thoughts on “Chińskie podróbki zalewają świat, czyli uwaga na kosmetyki z Aliexpress!”

  1. Z tego co zauważyłam nawet stacjonarnie w sklepach sprzedający Chińczycy się cenią. Bo nie raz widziałam ubrania po 70 czy 90 zł, co dla mnie jest absurdem, bo w takiej cenie można kupić rzeczy w normalnym sklepie. Kosmetyków Chińskich to napewno bym nie kupiła, jakoś mam obawy, że dostanę wysypkę czy podrażnienia…

  2. Nie mieści mi się w głowie używanie chińskich kosmetyków, ale domyślam się że wiele osób zamiast skomentować post Twój poleci szukać na AE tychże nowości. Wiele osób używa i chwali te produkty świadomie – czyżby Polki cofały się w rozwoju ? Zapomniały o polskich truskawkach do walki z trądzikiem za to chwalą “chińską sałatkę” z dodatkiem znikomych ilości aloesu np. :/ Przy drugim, trzecim opakowaniu takich specyfików skończą się i pochwały i “dziubki na insta”.

  3. Kupuje wiele rzeczy na Aliespress, zdarzyło mi się dostać paletę cieni, która okazała się na prawdę dobra! Posiadam również i olejki do włosów, pisałam o nich i rzeczywiście dały dobry efekt. Wszystko jest dla ludzi, ale też warto pamiętać o próbie uczuleniowej 🙂

    1. Próby uczuleniowe nie działają, bo te chemikalia uwalniają się dopiero po pewnym czasie do organizmu. Tak samo jak ołów, który osadza się we włosach i przenika do organizmu 😉
      Pozdrawiam słodko.

  4. Ja z ali bardzo chętnie kupuję różne rzeczy do paznokci, pyłki, cążki itd bo kosztują grosze w porównaniu do naszych sklepów. Jednak kupno kosmetyku i nakładanie go np na twarz jeżeli nie mogę mieć pewności co do składu jest dla mnie zbyt ryzykowne.

  5. Nie no po prostu jestem w ciężkim szoku…. :O Dobrze, że o tym napisałaś, będę teraz zwracać uwagę na towar z Sephory…

  6. Kosmetyków na Ali nie kupuję, ale bardzo lubię zamawiać tam pędzle, case’y i koszulki tematyczne (m.in. z serialów – Gry o Tron). Cena o niebo mniejsza niż w naszych sieciówkach, a jakość równie dobra.

    1. Farba używana do kolorowania koszulek też jest szkodliwa i nie spełnia żadnych norm. Podobnie jak plastik na kejsy i sztuczne włosy z ropy do pędzli. Pozdrawiam i życzę zdrowia 😉

  7. Przecież na Ali nie mną żadnych chińskich kosmetyków, bo są za drogie. To wszystko jest produkowane w Indiach, Korei i innych krajach 5 świata. Wszystkie te ich kosmetyki są tylko rozlewane w Chinach, a i tak ginie przy tym dużo ludzi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *