Pierre Rene Skin Balance to podkład, o którym słyszałam wiele dobrego. Choć zwolenników jest tak wiele jak przeciwników, a podkład jest na rynku już dość długo, postanowiłam go wypróbować. Zobaczcie, jak się u mnie sprawdził!

Regularna cena podkładu Pierre Rene Skin Balance to 32,99 zł, ale udało mi się go dorwać w Drogeri Natura na promocji -40%. Podkład Skin Balance jest dostępny w 10 kolorach, z czego ja posiadam najjaśniejszy odcień 20 Champagne – jest to odcień neutralny. Kolory są na tyle uniwersalne, że większość z was powinna znaleźć swój odcień. Dodatkowo jasne kolory sprawdzą się dla prawdziwych bladziochów, nie zauważyłam również, żeby podkład oksydował. Pierre Rene Skin Balance zapakowany jest w szklaną buteleczkę z pompką, a jego pojemność to 30ml. Jak zwykle firma postawiła na prosty i klasyczny design, bez zbędnych udziwnień.

Zobacz też: Bourjois Healthy Mix vs 123 Perfect

Krycie i trwałość

Pierre Rene Skin Balance Cover ma dosyć gęstą konsystencję i pachnie bardzo intensywnie. Zwolenniczki bezzapachowych produktów na pewno nie polubią waniliowo-budyniowego zapachu. Jedna warstwa podkładu przykryje większość przebarwień, ale krycie można z łatwością budować dokładając kolejne warstwy. Podkład Skin Balance jest lekko zastygający, ale łatwo się go rozprowadza i dobrze się z nim pracuje. Nie zostawia smug i nie zastyga na beton, dlatego spokojnie można go rozprowadzić na skórze. Podkład Pierre Rene Skin Balance utrzymuje się na skórze w idealnym stanie przez kilka godzin. Po całym dniu nadal wygląda dobrze, choć posiadaczki suchej skóry raczej się z nim nie polubią, bo może podkreślać suche skórki. Delikatnie uwydatnia też rozszerzone pory.

Zobacz też: Porównanie mixerów do podkładu: NYX, Hean, Kobo czy MUA

Pierre Rene Skin Balance – podkład dla każdego?

Podkład Skin Balance Cover nie jest produktem, który sprawdzi się na wielkie wyjścia. Nadaje się do codziennego używania, dzięki naturalnemu wykończeniu. Nie zapycha porów oraz nie roluje się w ciągu dnia, choć po wielu godzinach może się odrobinę ciastkować. Z łatwością przemieszcza się na skórze, dzięki czemu dobrze sie z nim pracuje, ale też trzeba uważać, bo można sobie zrobić dziurę dotykając twarzy w ciągu dnia. Na zdjęciach podkład nie bieli się i wygląda bardzo ładnie, nie daje efektu flashbacka. Moim zdaniem najlepiej sprawdzi się u posiadaczek cery mieszanej.

 

7 thoughts on “Pierre Rene Skin Balance – recenzja podkładu”

  1. Dzięki za szczegółową opinię 🙂 Faktycznie słyszałam o nim dużo dobrego, dobrze jednak móc przeczytać wreszcie coś więcej niż “lubię/ nie lubię” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: